czwartek, 11 października 2012

Likantropia - fakt czy fikcja?

Tajemnica skrywana w mazowieckich lasach, czyli rzecz o demonie ze szlachetnym sercem

Termin likantropia (ang. lycanthropy) powstał ze zbitki dwóch greckich wyrazów: lykoi (wilk) i anthropos (człowiek). W średniowieczu w sądowych aktach aż roiło się od procesów wilkołaków, u których dopiero w późniejszym czasie zaczęto dopatrywać się choroby psychicznej. Zbrodniarzy-wilkołaków osądzano jako psychicznie chorych i odsyłano ich do przytułków i szpitali dla obłąkanych. Chory na likantropię nazywany jest likantropem.


Określenie to posiada trzy znaczenia. Pierwsze z nich odnosi się do innej nazwy odpowiadającej wilkołactwu. Często wilkołaków bowiem nazywa się likantropami. Obu nazw używa się zamiennie. Jednak drugie znaczenie dotyczy o wiele szerszej problematyki. A więc likantropia jest to nie tyle wilkołactwo, co choroba-zaburzenie psychiczne. Cierpiący na tą przypadłość człowiek jest przekonany o tym, że jest wilkiem lub innym drapieżnym zwierzęciem - najczęściej najgroźniejszym w danym regionie, bądź wierzy, że przemienia się w określonym czasie w to zwierzę. Jak w wielu innych dolegliwościach, zdarzają się wyjątki i wtedy niekoniecznie jest to zwierzę agresywne.

Chory na likantropię twierdzi, że widzi na własne oczy jak jego skórę pokrywa sierść, paznokcie zmieniają się w szpony, a zęby w ostre kły, pomimo, że nie zmienia on w rzeczywistości kształtu. Po domniemanej przemianie, która odbywa się w większości przypadków w nocy, podczas pełni księżyca, wychodzi na dwór, wyje do księżyca i chodzi "na czterech łapach". Jest wtedy równie niebezpieczny, jak prawdziwy wilk, gdyż wierząc iż jest zwierzęciem i naśladując jego zachowanie, może posunąć się nawet do zabójstwa. Tym bardziej, że zazwyczaj nie poznaje wtedy nikogo, nawet spośród swojej najbliższej rodziny.

Likantropię melancholijną opisano w następujący sposób:

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że osoby te dręczone były owym rodzajem Melancholii, którą Arabowie nazywają >>Chatrab<<, od nazwy pewnego małego żyjątka, które pływa tu i ówdzie po wodzie niesione jej niespokojnym ruchem. (...) Grecy mówią o tej chorobie >>lycanthropia<<, czyli przemiana człowieka w wilka: niektórzy, począwszy od Marcellusa, używają terminów >>melancholia<<, jak również >>wilcza choroba<< lub >>wilczy obłęd<<. Ludzie dotknięci ową chorobą, wyziewami czarnej żółci, wierzą, że zostali przemienieni w psy lub wilki. Z tego powodu wychodzą z domu, głównie w nocy, naśladując we wszystkim i na wszystkie sposoby wilki i psy." *
Likantropię opisał także Priori, pisząc o wierzeniach włoskiej ludności, gdzie wilkołactwo traci swój demoniczny wymiar i nabiera charakteru patologii: "(...)>>wilkołak<< oznacza człowieka-wilka. Nazwa odnosi się do urojenia, które sprawia, że chory uważa, iż został zamieniony w wilka, i z tego względu zmuszony jest błąkać się nocą, wyjąc, dopóki nie znajdzie wody, w której może się zanurzyć i powrócić w ten sposób do postaci ludzkiej. Z tego powodu rodzina nieszczęśnika powinna trzymać za wejściowymi drzwiami miskę z wodą, aby wracając, ci, którzy nie zdołali zanurzyć się w wodzie podczas nocnej wyprawy przez pola, mogli w niej się zmoczyć i odzyskać swoją ludzką osobowość aż do następnego nawrotu choroby. *

Jeszcze inaczej likantropię tłumaczy się jako stan przemienienia w zwierzę za pomocą magii lub magicznych substancji.

Co jest przyczyną likantropii? Powstało na ten temat wiele teorii. Jedna z nich była opublikowana w pracy Roberta Burtona (1621r.), zakonnika i scholastyka, dotyczącej likantropii jako formy obłędu. Nosiła nazwę "Anatomia melancholii". Autor winił za nią wszystko - od czarostwa aż po złą dietę, niezdrowe powietrze, bezsenność i brak ruchu. Także "na chłopski rozum" prawie każdy z nas mógłby w dzisiejszych czasach zachorować na "wilczy obłęd".

Jeśli zaś chodzi o jej leczenie, to pojawiają się różne, czasem dziwne przepisy:

(...) Wielu lekarzy wierzyło, że nadmierna melancholia prowadzić może do obłędu, halucynacji i złudzeń. Pewien doktor rekomendował leczenie osób cierpiących na likantropię za pomocą kąpieli, leków przeczyszczających, puszczania krwi oraz odpowiedniej diety, a nawet, w celu uzyskania pewnej równowagi i uspokojenia, wcierania w nozdrza opium. (...) **

W niektórych filmach fabularnych (i nie tylko filmach) populare jest porównywanie do likantropii miłości. Wydać się może, że tak szlachetne i romantyczne uczucie jak miłość bardziej prawdopodobnie powinno być porównywane do kwiatu róży, serc, czerwieni itd. Jednak w porównaniu miłości do likantropii kryje się odniesienie do tęsknoty i obłędu, którego doznaje niejedna zakochana osoba:
Miłość nie jest chorobą, lecz przekształca się w nią, kiedy opanowuje myśli - pisze Inhazm, teolog muzułmański - że osoba dotknięta miłością nie chce być wyleczona, a miłosne fantazje zaburzają oddech i przyśpieszają tętno. Miłosna melancholia, tak jak likantropia, wywołuje wilcze zachowania u swych ofiar. Wygląd kochanka zaczyna się zmieniać, wkrótce psuje się wzrok, wysychają wargi, a twarz pokrywa się krostami, strupami, bliznami przypominającymi ukąszenia psa. Chory dokonuje żywota grasując nocami po cmentarzach niczym wilk. ***

W dzisiejszych czasach przypadki zachorowań na likantropię są rzadkością, ale jednak nadal występują.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz